Obudził mnie promień światła, który przedostawał się przez
źle zasłonięte rolety. Zeszłam na dół, by zjeść swoje śniadanie, bez którego
się nie obejdzie. Przy stole była jakaś... Dziwna atmosfera, nie umiem tego
wyjaśnić. Każdy milczał, jak nigdy. Moi rodzice wymieniali się krzywymi minami
do siebie... A ja nie mogłam się domyślić o co im chodzi po głowach.
- Powiesz jej ? Czy ja mam jej powiedzieć !? - Powiedziała ostro mama, z głośnym tonem.
- Elizo... Obiecuję Ci, że z nią porozmawiam. Daj mi czasu.
- Co się dzieje ? - Zapytałam przytłumionym głosem.
- Nic Kasiu. Szykuj się do szkoły, bo się spóźnisz.
Byłam już niedaleko swojego Gimnazjum. Ciągle myślałam co się dzieje w domu... Co oni wiedzą, czego ja nie wiem ? Moje myślenie przerwało głośne trąbienie samochodu. Ledwo zdążyłam się odwrócić, a poczułam ogromny ból. Ujrzałam tylko światła samochodu.
Przebudziłam się w szpitalu, miałam zamiar już otwierać oczy, jednak usłyszałam kłótnię moich rodziców.
- Gdybyś jej wtedy powiedział, nie byłoby tego ! Wszystko twoja wina ! Nie chciałeś, więc masz ! - krzyczała mama.
- Co miałem jej powiedzieć ?! "- Kasiu, twoja mama nie jest twoją mamą" ? Wiesz jakby się poczuła ?
Miałam dalej udawać śpiącą... Lecz nie potrafiłam, zaczęłam momentalnie płakać. Nie chciałam już żyć.
- Kasia potrzebuje wypoczynku, proszę państwo o opuszczenie sali. - Powiedziała pracowniczka szpitala.
Leżałam i czułam, jak łzy
spływają mi po policzkach. Zastanawiałam się dlaczego nie powiedzieli mi tego
prędzej. No cóż, teraz już nic nie miało znaczenia. Byłam w szpitalu i wszystko
mnie bolało i do tego jeszcze takie cos:- Powiesz jej ? Czy ja mam jej powiedzieć !? - Powiedziała ostro mama, z głośnym tonem.
- Elizo... Obiecuję Ci, że z nią porozmawiam. Daj mi czasu.
- Co się dzieje ? - Zapytałam przytłumionym głosem.
- Nic Kasiu. Szykuj się do szkoły, bo się spóźnisz.
Byłam już niedaleko swojego Gimnazjum. Ciągle myślałam co się dzieje w domu... Co oni wiedzą, czego ja nie wiem ? Moje myślenie przerwało głośne trąbienie samochodu. Ledwo zdążyłam się odwrócić, a poczułam ogromny ból. Ujrzałam tylko światła samochodu.
Przebudziłam się w szpitalu, miałam zamiar już otwierać oczy, jednak usłyszałam kłótnię moich rodziców.
- Gdybyś jej wtedy powiedział, nie byłoby tego ! Wszystko twoja wina ! Nie chciałeś, więc masz ! - krzyczała mama.
- Co miałem jej powiedzieć ?! "- Kasiu, twoja mama nie jest twoją mamą" ? Wiesz jakby się poczuła ?
Miałam dalej udawać śpiącą... Lecz nie potrafiłam, zaczęłam momentalnie płakać. Nie chciałam już żyć.
- Kasia potrzebuje wypoczynku, proszę państwo o opuszczenie sali. - Powiedziała pracowniczka szpitala.
-Kasiu jak się czujesz? -zapytała pielęgniarka wymieniając mi kroplówkę.
Nie odpowiedziałam nic. Zakryłam twarz ręką i znowu się rozpłakałam. Miałam chęć powiedzieć jej, ze ma mnie nie ratować, ale wiem, ze nie posłuchałaby mnie, wiec dałam sobie spokój. Leżałam, płakałam aż w końcu usnęłam. Po jakiejś godzinie obudziłam się i poszłam do łazienki. Znalazłam żyletkę… wzięłam i pobiegłam do pokoju. Usiadłam i płacząc podcinałam sobie żyły… do pokoju weszła pielęgniarka, przeraziła się gdy zobaczyła ze jestem cała zakrwawiona. Zadzwoniła natychmiast po moich rodziców. Po 15 minutach moi rodzice byli już w szpitalu. Zaczeli ze mną rozmawiać że nie powinnam tego robić, a nie powiedzieli mi bo bali się mojej rekacij. Po godzinnej rozmowie zmęczona zasnęłam nie myśląc o tym co będzie dalej…
---------------------------------------------------------------
Sorki ze długo nic nie dodawaliśmy, teraz postaramy się już dodawać regularnie. ;)